Lisbon Story A.D. 2019

Mimo że niektóre zaułki Lizbony wciąż przypominają miejsca uchwycone przez Wima Wendersa w jego hipnotycznym filmie z 1994 roku, to dzisiaj miasto wydaje się być w zupełnie innej kondycji.

Spacerując po krętych uliczkach licznych wzniesień wciąż napotyka się opuszczone kamienice, ale tuż obok także butikowe hotele i nowe restauracje.

O kilku lat trwa w Lizbonie boom gastronomiczny, który napędzają turyści ze wszystkich stron świata. Lokale różnego typu otwiera się zarówno w hipsterskim Chiado, jak i robotniczej Alfamie, a każdy foodie szybko się orientuje, że chociaż grillowane sardynki, bacalhau (dorsz) i kultowe pastéis de nata są świetne, to Lizbona oferuje znacznie więcej: najwyższej jakości ryby i owoce morza, niesamowite sery, ekologiczne warzywa i smaki z całego świata, których tradycja sięga czasów pierwszych zamorskich kolonii. No i oczywiście wina.

Portugalczycy znajdują się zarówno wśród liderów produkcji wina (wyprzedzając Francję czy Włochy), jak i jego konsumpcji (wypijają ok. 45 litrów rocznie na osobę). Zazwyczaj piją lokalnie: w Alentejo – Alentejo, a w Dão – Dão itd. Jedynie porto, moscatel de setúbal i madera obecne są w całym kraju. Okręg Lizbony (VR Lisboa), chociaż mniejszy niż Beiras czy Alentejo, produkuje najwięcej wina w Portugalii. W przeszłości znany był głównie ze stołowych win wytwarzanych przez cooperativas (spółdzielnie), ale w ostatnich latach sytuacja zmieniła się diametralnie, m.in. dzięki współpracy z lizbońską gastronomią.

Ta zaś tętni życiem nie tylko dzięki obecności kilku restauracji wyróżnionych gwiazdkami Michelin (Belcanto, Alma czy Loco) z imponującymi kartami win, niespożytej energii rustykalnych tawern serwujących tradycyjne potrawy i proste lokalne wina czy dziesiątkom cevicherii z sałatkami z owoców morza i lubianymi przez turystów białymi vinhos verdes, ale także dzięki kilkudziesięciu winiarniom, które stawiają na krajowe wina. Czy można więc znaleźć lepszy pomysł na poznanie winiarskiej mapy Portugalii niż udać się na wieczorną eskapadę po wielu z tych miejsc rozsianych po Lizbonie z kieliszkiem w dłoni i talerzem petiscos (portugalskich tapas)?

Zazwyczaj zaczyna się ją w malowniczym Bairro Alto, gdzie za dnia można podpatrywać niespieszną codzienność, a w nocy tętniący życiem organizm. To właśnie tutaj, w jednej z rodzinnych restauracji czy barze fado, takim jak Tasca do Chico, turyści i okoliczni mieszkańcy siedzą stłoczeni ramię na niewielkiej przestrzeni. Można się tam zrelaksować w niezobowiązującej atmosferze lub cieszyć się towarzystwem przyjaciół i nieznajomych, którzy przybyli w podobnym celu. Jeżeli nie ma się ochoty na muzykę, to można zajrzeć do Taberna Rua das Flores, która dzięki przyćmionemu światłu i skrzypiącym krzesłom kultywuje stary klimat. Do tradycyjnych dań (np. picadinho de carapau – tatara z atlantyckiej makreli) i przekąsek ze zmieniającego się codziennie menu oferuje się szeroki wybór portugalskich win na kieliszki. Równie niezobowiązująca i wyjątkowo tłoczna atmosfera panuje w The Old Pharmacy, aptece przekształconej w winiarnię. Niegdysiejsze szafki z lekami skrywają ponad dwieście portugalskich win, których nie jest także mniej w Garrafeira Alfaia, Solar Do Vinho Do Porto (ze świetną selekcją porto) czy BA Wine Bar do Bairro Alto. Do bogatej propozycji win na kieliszki zawsze poleca się lokalne sery, szynki czy tuńczyka.

Klimat „Lisbon Story” bez trudu można jeszcze odnaleźć w Baixia, która pełni rolę centrum handlowego i finansowego. W geometrycznym układzie ulic, dziedzictwie odbudowy po trzęsieniu ziemi z połowy XVIII wieku, można znaleźć wiele intersujących miejsc z winem, jak np. jeden z najlepszych, być może nawet w całej Portugalii, sklepów – Garrafeira Nacional. Dzięki temu, że od 1927 roku pozostaje w rękach tej samej rodziny, oferuje wina ze wszystkich regionów oraz imponującą, obejmującą ponad dwa tysiące pozycji, selekcję unikalnych porto i mader. Z kolei w nowoczesnej Prado, restauracji w międzynarodowym industrialnym stylu, do dań z najwyższej jakości składników (np. pałasza z kwiatami nasturcji i rzodkiewką), podaje się starannie wybrane wina naturalne, nie tylko z Austrii czy Grecji, ale także od modnego producenta spod Lizbony Vale da Capucha.

Pomiędzy Bairro Alto a Baixa wciska się Chiado, które zawsze było dzielnicą handlową, a dzisiaj jest także miejscem spotkań w najlepszych w mieście kawiarniach, barach i restauracjach. Jedną z nich jest oferujące „punkowy fine dining” Bistro 100 Maneiras. Zaskakujące menu uzupełnia obszerna karta win, która zawiera m.in. wina powstałe we współpracy z enologiem Susaną Estebán i Solar dos Lobos z Alentejo. Natomiast do składającego się z nowoczesnych dań kuchni portugalskiej menu degustacyjnego w Belcanto, można wybrać lokalne wina, np. arinto z Quinta do Bacalhôa, tourigę nacional z Quinta de Chocapalha czy moscatel roxo od José Maria da Fonseca. Ten ostatni, wyjątkowo zasłużony dla regionu producent, pionier produkcji wzmacnianych win z moscatela w Setúbal, otworzył niedaleko swój flagowy sklep By The Wine José Maria da Fonseca. Łączy w nim wina (także ze starych roczników i na kieliszki) z lokalnymi produktami spożywczymi (wędlinami z Guijuelo, serem Azeitão czy ostrygami z Sado).

Nie mniej dynamicznie rozwija się rybacka Alfama. Dzięki temu, że nie ucierpiała wskutek wspomnianego trzęsienia ziemi, jej układ ulic i kamienice z drewnianymi balkonami wydają się wciąż strzec tradycji. Wzdłuż uliczek poprzecinanych łukami i schodami życie koncentruje się przy małych sklepikach i tawernach, w których rozbrzmiewa fado i leje się lokalne wino. Warto zajrzeć do Bela Vinhos e Petiscos czy mieniącej się azulejos Mesa de Frades. Wiele z tych małych restauracji, jak bistro Os Gazeteiros, korzysta z sąsiedztwa targu rybnego na Rua de São Pedro. Do zmieniającego się prawie codziennie menu degustacyjnego, w którym można natknąć się np. ośmiornicę z burakami i porto, podaje się francuskie i portugalskie wina naturalne, a wśród nich niesamowite wina z arinto, fernão pires i encruzado z Quinta da Serradinha. Z kolei w Boi Cavalo, które powstało na miejscu sklepu mięsnego, za pomocą nowoczesnych technik kucharskich reinterpretuje się lizbońską tradycję. Do zmieniającego się co tydzień menu serwuje się oczywiście wina portugalskie. Cervejaria Ramiro to natomiast jedno z najlepszych miejsc z owocami morza (nazywanych cervejarias lub marisquieras). Do gambas da costa (zadziwiająco pikantnych małych krewetek), carabineiros (olbrzymich czerwonych), homara, kraba czy innych skorupiaków najlepiej wybrać jedno z licznych białych win (niekoniecznie vinho verde).

W ostatnich latach jedną z najbardziej spektakularnych transformacji przeszło Cais do Sodré. Ta położona nad Tagiem, niegdyś zaniedbana dzielnica, stała się znów modna dzięki nowej nadrzecznej promenadzie (Ribeira das Naus), zapierającym dech w piersiach zachodom słońca i Time Out Market. Zamiast jednak tłoczyć się tam przy wspólnych stołach czy pić lokalne wina w O Bar da Odete, lepiej z kieliszkiem w ręku podziwiać Tag i przeglądać starodruki związane z historią Portugalii w Vestigius, który mieści się nieopodal w odnowionym magazynie portowym. Warto tam zajrzeć nie tylko ze względu na ponad tysiąc etykiet win miejscowych i z całej Europy, ale także koncerty i inne wydarzenia artystyczne. Równie dobrym wyborem jest znajdująca się tuż obok, przytulna Café Tati. Można tu zjeść niezobowiązujący lunch, spróbować win naturalnych nie tylko z Portugalii, ale z całej Europy, a w weekendy posłuchać jazzu na żywo. Lokalne wina najlepiej natomiast wybierać w Comida Independente.

Nie można zapominać, że nie tylko w centrum dzieją się w Lizbonie rzeczy ciekawe. W Campolide prawdziwą winiarską instytucją jest Os Goliardos, miejsce kursów winiarskich, warsztatów i różnego rodzaju degustacji. Można tu także po prostu wybierać wino dnia i cieszyć się chwilą siedząc na zewnątrz w letni wieczór. Winiarnia oferuje wina od butikowych producentów z Hiszpanii czy Francji, ale także z Portugalii. Nie sposób nie zachwycić się winami z Encosta da Quinta (pod marką Humus), szczególnie kupażem touriga nacional z tinta barroca, który pachnie Atlantykiem oraz staromodnymi tanicznymi winami czerwonymi z Colares z Adega Viúva Gomes, producenta działającego w pobliżu Lizbony od 1808 roku. Z kolei w Lapa-Estrela, w uznanym Loco, gdzie menu opiera się na sezonowych produktach i narodowych tradycjach, można wybrać wina z całej Portugalii (także te powstałe we współpracy z niewielką winnicą Vale da Mata) lub po prostu przynieść swoje. W Principe Real, dzielnicy małych butików, najmodniejszych barów i miejsc na posiłek o każdej porze dnia (np. Pesca lub Tapisco), mieści się w budynku Teatro Tivoli concept store JncQUOI. Obok salonu wydawnictwa Assouline czy sklepu paryskiego cukiernika Ladurée można tam zająć miejsce w restauracji lub spektakularnym barze. Z koli w Belém koniecznie trzeba wstąpić do Enoteca de Belém, gdzie znakomity wybór win (Nelson Guerreiro w 2017 roku został najlepszym sommelierem Portugalii) łączy się z tradycyjnymi, ale wyrafinowanymi potrawami.

Miejscem niezwykłym na mapie Lizbony pozostaje LX Factory w Alcântara. W inspirującej, artystycznej przestrzeń XIX-wiecznych zabudowań fabrycznych, powstały sklepy z designem, biura start-upów, sale co-workingowe, niebanalne bary i modne restauracje (np. Cantina czy A Praça). Roztacza się stamtąd niezwykły widok na Most 25 Kwietnia (porównywany z Golden Gate Bridge) łączący Lizbonę z lewym brzegiem Tagu i Almadą. Wszyscy, którzy znajdą się po drugiej stronie nie tylko zostaną nagrodzeni przepięknym widokiem na miasto, ale z dala od jego zgiełku będą mogli usiąść na brzegu w Atria-te ao Rio, jedząc przy dźwiękach muzyki grillowane ryby i popijając białym winem z Bucelas (będącym wizytówką Estremadury) z Quinta da Murta z krótkiej, ale dobrze ułożonej listy win.

Artykuł z Food&Friends nr 42/2019